Posty

Wyświetlam posty z etykietą rodzina

Jak przygotować się do świąt Bożego Narodzenia, gdy zabrakło szczęśliwego narodzenia?

Obraz
  Każde życie choćby najmniejsze, choćby trwało krótko, wyda swój owoc. Owocem życia naszej Basi jest moja codzienna praca - posługa w Fundacji Donum Vitae , ale szczególnym owocem było opracowanie internetowych rekolekcji dla Rodziców po stracie. Pomysł narodził się rok temu, przy moim fundacyjnym biurku. Pomyślałam: "niedługo święta" i wtedy wróciły wspomnienia. Nasza Basia miała urodzić się, właśnie w Boże Narodzenie, niestety stało się inaczej, nieoczekiwanie pojawiła się na świecie już 9 sierpnia. Całą naszą historię możesz przeczytać >TUTAJ< .  Kiedy po poronieniu zbliżał się czas świąteczny, wszystkie pojawiające się błyskotki na ulicach, w sklepach zaczęły mnie drażnić. Nie chciałam tych świąt, nie chciałam udawać przy wigilijnym stole, jak świetnie daję sobie radę, jaka jestem wdzięczna. Jak tylko to możliwe unikałam słuchania kolęd i dzielenia się opłatkiem. Dlaczego? Bardzo dobrze wiedziałam, że mogą one naruszyć pozorny spokój, jaki wmawiałam sobie, że mam w...

Jak wyglądał ten dzień, w którym masz wrażenie, że początek staje się końcem...?

Obraz
Jest niedziela, od tygodnia przebywam w szpitalu. Od trzech dni mam skurcze co 3 minuty czasami wydłuża się do 8 minut. Raz w ciągu doby jest dłuższa przerwa. Wtedy mam nadzieję, że któreś z leków zadziałało i jest już poprawa. Nowe życie mieszka we mnie od 21 tygodni, nie znamy jeszcze płci, półmetek za nami! Teraz też czułam, że jest dobrze. Poszłam na chwilę do łazienki, na poranną toaletę, nic wielkiego, żeby tylko nie robić zbędnych ruchów. Kiedy zbieram się do wyjścia, nagle moje ciało przeszywa ogromny ból. Wygląda to jak w jakimś dramacie telewizyjnym. Najpierw ból, który przeszywa ciało, później osuwam się na podłogę i dostrzegam kałużę krwi. Powinnam kogoś zawołać, ale ból jest na tyle silny, że nie daję rady podejść do włącznika, którym mogłabym dać znak, że potrzebuję pomocy. W łazience jestem sama. To poczucie samotności niedługo stanie się moim towarzyszem na wiele miesięcy, ale wtedy tego nie wiedziałam. Pojawia się wola walki. Zaczynam przez ten ból resztkami sił krz...

Rycerzyk Niepokalanej

Obraz
Pięknie wydany, kolorowy, różnorodny a przy tym z wartościami – taki magazyn dla dzieci, to prawdziwy skarb! Dziś chciałabym Wam przedstawić „Rycerzyk Niepokalanej”. Jest to katolicki miesięcznik dla dzieci, który ukazuje się nakładem Wydawnictwa Ojców Franciszkanów w Niepokalanowie, założonego przez św. Maksymiliana Marię Kolbego.  Pierwszy kolorowy miesięcznik został wydany we wrześniu 1938 roku pod tytułem „Mały Rycerzyk Niepokalanej”. Jego pierwszym redaktorem naczelnym był o. Maksymilian Maria Kolbe.    To, czym mnie jako mamę ujmuję to czasopismo to jego bardzo dobrej jakości wydanie i różnorodność zawartych w nim treści. Przeczytać możemy różne historie, w których prezentowane są cnoty jak np. posłuszeństwo. Poznajemy wybrane historie świętych jak, również historię Polski. Dzieci znajdą tu również kącik artystyczny oraz naukowy. Naszemu Szymkowi najbardziej spodobał się „Przewodnik małego geologa” oraz komiks.    ...

"Marcelino chleb i wino" oraz "Wielka podróż Marcelina"

Obraz
Kiedy po porodzie wróciłam z Marysią do domu, Szymek tryskał radością i duma go rozpierała, że ma siostrę. Każdemu podkreślał, że „ta dzidzia jest nasza”. Przypomniał sobie też Basię (naszą zmarłą córkę) i zaczął zadawać nam typowo eschatologiczne pytania. Zdarzyło się, że gdy mała miała katar, spytał się, czy ona też umrze? Po pewnym czasie temat przycichł aż do Wielkiego Tygodnia, kiedy przygotowywaliśmy się do świąt Wielkiej Nocy. Szymek, który wtedy miał 4 lata znów zaczął pytać o różne symbole pojawiające się w kościele i temat śmierci wrócił do naszego domu. No właśnie, o ile o Bożym Narodzeniu mówi nam się łatwo i śpiewamy dzieciom piękne kolędy, o tyle z Wielkanocą był już problem. Jak powiedzieć dziecku o krzyżu, żeby go nie przestraszyć? Kiedy jest właściwy moment? Jeżeli chodzi o pytanie nr 2, to odpowiedź jest bardzo prosta; dziecko przez swoje pytania samo da nam znać, że przyszedł odpowiedni czas. I co dalej?    Nam pomógł „Marcelino chleb i wino” ...

Kocham, wspieram i wymagam

Obraz
Wychowanie to miłość, wsparcie i wymaganie . Niby nic trudnego, a jednak nie jest to takie proste. Na początku tego postu proponuję Wam małe ćwiczenie. Na kartce napiszcie sobie pytanie: „ Do czego wychowujemy dzieci?” – odpowiedzi zapiszcie w podpunktach. Jakie są pierwsze Wasze myśli, gdy patrzycie na tę listę? Kiedy ja robiłam to ćwiczenie, to przede wszystkim pojawił się we mnie podziw i szacunek wobec moich rodziców. Zrozumiałam, jak wielkie zadanie wykonali przez te wszystkie lata mojego dzieciństwa. Zrozumiałam, jak wielkim wyzwaniem jest wychowanie. Perspektywa wypełnienia wszystkich podpunktów z mojej listy wydała mi się nie do końca wykonalna. Wiele razy robiłam to zadanie z rodzicami na spotkaniach opiekunowskich. Tłumaczyłam im jak trudna, a zarazem piękna jest droga poznawania oraz wychowywania własnych dzieci. Jednocześnie jest to droga, na której każdy z nas popełni jakiś błąd, bo choć nasze cele są wzniosłe i piękne (kochający rodzic chce dla swoje...