czwartek, 24 października 2013

Nadzieja


Nadzieja

Wchodzę w głębię mej samotności
otulona Twoim szeptem
kiedy mówisz Swym milczeniem
ja chcę być Twą ciszą
kiedy rwący potok płynie
ja chcę być chociaż jedną jego kroplą
kiedy w tchnieniu wiatru przychodzisz
chcę być jego podmuchem
zanurzona w Twej Miłości
otulona Twoim Duchem
i przychodzisz delikatnie – tak konkretnie
wymagając ofiary niezrozumiałej
lecz codziennie mówię:
chociaż nie chcę
nie rozumiem
chociaż boję się to
niech się stanie wola Twoja
nie ja lecz Ty i Twoje posłanie
moja samotność nie jest
mą samotnością
bo zamieszkał w niej
Duch Twój Panie
a z Nim przychodzi nadzieja
ta co nigdy nie ustaje
bo Ty wiesz lepiej
i pozostawiasz mi Swą obecność
w DUSZY SERCU i CIELE  

Śmiechów 25.08.2013

piątek, 18 października 2013

Taki jaki jestem

Taki jaki jestem
Przychodzę taki jaki jestem
z tym co mam i czego mi brak
z mą niemocą i raną
z brakiem przebaczenia
ze łzą co spływa po policzku
z wiarą z Zmartwychwstanie
i...- nie zagłuszaj Miłości
potokiem zbędnych słów
trwaj przy Nim
jak On trwa z Tobą

Śmiechów 23.08.2013


sobota, 12 października 2013

Kolejny raz

Schwycili Go więc, poprowadzili i zawiedli do domu najwyższego kapłana. A Piotr szedł z daleka. Gdy rozniecili ogień na środku dziedzińca i zasiedli wkoło, Piotr usiadł także między nimi. A jakaś służąca, zobaczywszy go siedzącego przy ogniu, przyjrzała mu się uważnie i rzekła: «I ten był razem z Nim». Lecz on zaprzeczył temu, mówiąc: «Nie znam Go, kobieto». Po chwili zobaczył go ktoś inny i rzekł: «I ty jesteś jednym z nich». Piotr odrzekł: «Człowieku, nie jestem». Po upływie prawie godziny jeszcze ktoś inny począł zawzięcie twierdzić: «Na pewno i ten był razem z Nim; jest przecież Galilejczykiem». Piotr zaś rzekł: «Człowieku, nie wiem, co mówisz». I natychmiast, gdy on jeszcze mówił, zapiał kogut. A Pan obrócił się i spojrzał na Piotra. Wspomniał Piotr na słowo Pana, jak mu powiedział: «Dziś, nim kogut zapieje, trzy razy się Mnie wyprzesz». I wyszedłszy na zewnątrz, gorzko zapłakał.
Łk 22, 54-62

Kolejny raz

Tak daleko i tak blisko
w czasach przeszłych - teraźniejszych
jak wschód i zachód razem
tak jak kropla z tęczy marzeń
jak gwiazdy i księżyc nocą
tak Niebo z ziemią łączy jeden znak
dwie surowe belki Krzyża
i kogut zapieje kolejny raz
kolejny raz nad sobą zapłaczę
a w mych rękach kolejny gwóźdź
na Twym ciele nowa rana
nowy cierń co rani skronie
i ja podeptana
dlaczego mówisz - pragnę
dlaczego - Twoja wola niech się stanie
dlaczego kocham znów usłyszę
choć kolejny raz upadam
a Twój wzrok miłości pełen
Ty w Najświętszym Sakramencie
ja w drewnianej ławce
i tak modlę się do Ciebie -
niech się wypełni wola Twa
niech te łzy obmyją ranę
Veraicon na mym sercu
Veraicon na życie całe

Śmiechów 22.08.2013


wtorek, 8 października 2013

Z Ducha

Był wśród faryzeuszów pewien człowiek, imieniem Nikodem, dostojnik żydowski. Ten przyszedł do Niego nocą i powiedział Mu: «Rabbi, wiemy, że od Boga przyszedłeś jako nauczyciel. Nikt bowiem nie mógłby czynić takich znaków, jakie Ty czynisz, gdyby Bóg nie był z nim». W odpowiedzi rzekł do niego Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi powtórnie, nie może ujrzeć królestwa Bożego». Nikodem powiedział do Niego: «Jakżeż może się człowiek narodzić, będąc starcem? Czyż może powtórnie wejść do łona swej matki i narodzić się?» Jezus odpowiedział: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do królestwa Bożego. To, co się z ciała narodziło, jest ciałem, a to, co się z Ducha narodziło, jest duchem. Nie dziw się, że powiedziałem ci: Trzeba wam się powtórnie narodzić.Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym, który narodził się z Ducha». Na to rzekł do Niego Nikodem: «Jakżeż to się może stać?» Odpowiadając na to, rzekł mu Jezus: «Ty jesteś nauczycielem Izraela, a tego nie wiesz? Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, że to mówimy, co wiemy, i o tym świadczymy, cośmy widzieli, a świadectwa naszego nie przyjmujecie. Jeżeli wam mówię o tym, co ziemskie, a nie wierzycie, to jakżeż uwierzycie temu, co wam powiem o sprawach niebieskich? I nikt nie wstąpił do nieba, oprócz Tego, który z nieba zstąpił – Syna Człowieczego. A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak trzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego. A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. Każdy bowiem, kto źle czyni, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby jego uczynki nie zostały ujawnione. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki zostały dokonane w Bogu».
J 3,1-21

Z Ducha

Wiatr wieje tam gdzie chce,
bo jest wolny Duchem Twym.
Szum jego daj usłyszeć
aby już nie błądzić,
aby poznać co dalekie,
aby wiedzieć skąd przychodzi
i dokąd podąża Słowo Twe,
aby narodzić się z Ducha,
bo wiatr wieje tam gdzie chce
wolny Duchem Twym.
Ojciec, Syn, Duch Święty -
Ty, ja, My w Nim
narodzeni na nowo
powołani do Życia gdzie,
wiatr wieje tam gdzie chce.

Śmiechów 19.08.3013


poniedziałek, 16 września 2013

U drzwi

Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli ktoś posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną. Ap 3,20


U drzwi

Oto stoisz u drzwi i kołaczesz –
nie otworzę, znów czasu mam za mało.
Oto stoisz u drzwi i kołaczesz –
nie otworzę, tyle do zrobienia jeszcze zostało.
Oto stoisz u drzwi i kołaczesz –
nie otworzę, jestem już spóźniona.
Oto stoisz u drzwi i kołaczesz –
nie otworzę, sił mam już za mało.
Oto stoisz u drzwi i kołaczesz –
nie otworzę, może innym razem.
Oto stoisz u drzwi i kołaczesz –
nie otworzę, jeszcze nie posprzątane.
Oto stoisz u drzwi i kołaczesz –
tak natrętny jesteś Panie?
Czy naprawdę chcesz tu wejść?
Milczysz lecz stoisz nadal –
tam na progu mego życia.
Otwieram drzwi serca szczelnie zamkniętego
i widzę Miłość Miłosierną.
Wchodzisz – Jesteś!
Cichy Baranek mego uzdrowienia,
nie wszystko rozumiem –
nie muszę…
UFAM
KOCHAM
PRAGNĘ
ZDĄŻYŁAM


Śmiechów 16.08.2013 r.